Twoje życie leży na kontach, które kończą się razem z Tobą
Prawie wszystko, co człowiek po sobie zostawia, mieści się dziś w usługach, które nigdy nie miały go przeżyć, na warunkach, których większość nie przeczytała.
- spadek cyfrowy
- platformy
- dostęp
Notatki o zachowywaniu zapisu życia: dlaczego platformy go tracą, które formaty przetrwają i dlaczego symulacja człowieka jest gorsza niż jego archiwum.
Prawie wszystko, co człowiek po sobie zostawia, mieści się dziś w usługach, które nigdy nie miały go przeżyć, na warunkach, których większość nie przeczytała.
Rejestrowanie stało się darmowe, a opisywanie nie. Efektem są ogromne zbiory prywatne, których nikt nie umie sensownie przeszukać, przeczytać ani odziedziczyć.
Przestarzałość formatów to tryb awarii, którego nikt nie zauważa, dopóki się nie wydarzy, a obrona jest nieefektowna, dobrze znana i najczęściej ignorowana.
Systemy symulujące zmarłych są już sprzedawane. Zarzut nie brzmi, że są niesamowite — brzmi, że nadpisują zapis, z którego powstały.
Najtrudniejszym pytaniem trwałości nie jest przechowywanie. Jest nim to, co zapis musi zawierać, żeby zrozumiał go ktoś niedzielący nic z jego twórcami.